Być Tymoteuszem

Być Tymoteuszem
Referat programowy wygłoszony w czasie V Kongregacji Stowarzyszenia Diakonia Ruchu Światło-Życie w Porszewicach, 23 października 2010r.

Ojciec na krótko przed swoją śmiercią powiedział, że ma świadomość, iż Ruch będzie przygotowany do spełnienia swoich zadań dopiero na początku XXI wieku, kiedy dojrzeje pokolenie ludzi wychowanych w Ruchu Światło-Życie – tych, którzy w nim pozostaną i będą spełniać swoje zadania. Pomimo różnych trudności, słabości, niedociągnięć, te słowa Ojca Franciszka się spełniają. Mamy już uznanie Kościoła w Polsce czy na Słowacji, prawne narzędzia, nastąpił również rozwój diakonii, co dobrze rokuje zadaniom stojącym przed nami. Zawsze chciałoby się, co prawda, żeby poszczególne dzieła były lepiej zorganizowane, a ludzi zaangażowanych w nie było więcej, ale obecna sytuacja stanowi budzący nadzieję punkt wyjścia do myślenia o pracy Ruchu w przyszłości.

Wizja celu i wizja drogi

Ważną sprawą jest dopracowywanie wizji celu: najpierw u odpowiedzialnych za Ruch, a później musi być ona w przystępny, czytelny sposób przekazywana dalej. Gdyby zapytać obecnych na tej sali o wizję celu i drogi, to wydaje mi się, że wyszłoby dość szerokie opracowanie, a to musi być spójny sygnał – jedność myślenia, jedność wizji i zadań, które Pan Bóg nam powierzył.

Celem Ruchu jest prowadzenie do dojrzałości chrześcijańskiej bez względu na wiek i stan w Kościele. To stwierdzenie pojawiło się już w czasie I Kongregacji Odpowiedzialnych i pokazuje ważny kierunek pracy Ruchu – najpierw chodzi o odnowę człowiek, która prowadzi do odnowy Kościoła i ostatecznie do odnowy świata, w którym Kościół jest obecny. Z tym celem nieuchronnie wiąże się tęsknota – mamy świadomość, że na ziemi nie zrealizujemy go w sposób doskonały. Skażenie grzechem pierworodnym wywiera wpływ na relacje ludzkie w Kościele czy świecie, co nie powinno nas jednak zniechęcać do zaangażowania.

Natomiast wizja drogi formacyjnej, wypracowana w Ruchu przez ks. Franciszka Blachnickiego, prowadzi ku zaangażowaniu w diakonię, rozumianą jako całożyciowa postawa człowieka, który naśladuje Chrystusa w jego postawie bezgranicznego oddania się Ojcu. To postawa służby, wyniszczenia, uczynienia siebie darem całkowitym. Nie jesteśmy w stanie w pełni zrealizować tego obrazu. Jedynie Niepokalana, która jest naszym osobowym wzorem, w pełni urzeczywistniła to w swoim człowieczeństwie. Niemniej jesteśmy zaproszeni, by Chrystusa w tej postawie służby naśladować, tak jak to czynił Ojciec Franciszek.

Całożyciowa służba prowadzi do konkretnego zaangażowania, do wejścia w konkretne posługi, realizowane wewnątrz Ruchu na rzecz samego Ruchu, czy też na zewnątrz, w różnych miejscach, rzeczywistościach, gdzie są ludzie naszego Ruchu czy też ludzie, którzy formację w tym Ruchu zrealizowali. Diakonia jako miejsca formacji i posługi w Ruchu i poprzez Ruch to najważniejsze zadanie, do którego prowadzimy powierzonych nam ludzi. Jest też w nas przekonanie, że poprzez zaangażowanie w diakonii dokonuje się odnowa świata, w którym żyjemy. Nasz styl życia bardzo mocno promieniuje na świat, ludzkie relacje, obecność chrześcijan w świecie i w Kościele. Dzięki diakoniom Kościół przestaje być martwą strukturą, a staje się żywym organizmem.

Taki plan wyznaczył nam Ojciec – skoncentrowanie na realizowaniu misji według rozpoznanych darów i charyzmatów. Kiedy w 1980 roku proklamował plan Ad Christum Redemptorem, planował w nim ewangelizację całej Polski w ciągu trzech lat. To miała być odpowiedź Ruchu na jubileusz 600-lecia obecności Maryi w jej jasnogórskim wizerunku. Środowisko Ruchu było wtedy chyba jedynym przygotowanym w pełni do ewangelizacji realizowanej także przez ludzi świeckich – przynajmniej takie było przekonanie Ojca. Trzeba jednak powiedzieć, że był to plan bardzo ambitny i zbyt maksymalistyczny. W jakiejś mierze udawało się go zrealizować poprzez różne działania czy ewangelizacje, które zapewne w dużej mierze ukształtowały również środowisko obecne na tej Kongregacji. Myślę, że wielu z nas przeżywało swój zachwyt chrześcijaństwem, Kościołem, poprzez to, że sami byli ewangelizowani i głosili Dobrą Nowinę innym ludziom. Wyraźnie się nam mówiło, że naszą wiarą możemy się dzielić w sposób żywy, dynamiczny. Wielu ludzi to nasze zaangażowanie przemienia. Należy teraz postawić pytanie o aktualność tego planu.

Ad Christum Redemptorem II

W lutym, w czasie Kongregacji Odpowiedzialnych, powiedziałem, że to jest ten plan, który chcemy w Ruchu na nowo odczytać, zrealizować. W dużej mierze dzieje się to za sprawą światowych inspiracji, które są podejmowane w Kościele, między innymi za sprawą ojca Toma Forresta, który mówi o potrzebie światowej mobilizacji chrześcijan w przygotowaniu się do roku 2033.

Start tego długiego planu przygotowawczego powinien dokonać się w roku 2012. Punktem wyjścia jest wydarzenie z życia dwunastoletniego Jezusa, który w czasie pielgrzymki do Jerozolimy został w świątyni. Powiedział wtedy wyraźnie, że trzeba mu zajmować się sprawami swojego Ojca. Według ojca Toma Forresta w tym roku powinniśmy rozpocząć pierwszą nowennę, która powinna trwać do roku 2020. Celem tej nowenny ma być mobilizacja pasterzy Kościoła do wspólnotowego wysiłku ewangelizacyjnego na całym świecie. Biskupi i kapłani mają się przygotować do włączenia się w dzieło ewangelizacji, ukazywania Chrystusa Odkupiciela. My możemy tę inspirację odczytać nieco szerzej. Powinien to być dla nas – w jedności ze światową inicjatywą – czas modlitwy o charyzmat kapłaństwa w Kościele. Znajdzie to zapewne wyraz w modlitwie świeckich za kapłanów, zachęcaniu ich do zaangażowanej służby w Kościele, działań ewangelizacyjnych, do pełniejszego odczytywania przez kapłanów swojego miejsca w Kościele, w świecie, w którym w bardzo trudny sposób przychodzi im realizować swoją misję. Trzeba naprawdę wielkiego wysiłku, aby nie zatracić swojej tożsamości w powołaniu kapłańskim.

Czas pierwszej nowenny powinien być również dla nas inspiracją do budzenia odpowiedzialnych, liderów zaangażowanych w diakonie, skoro mamy według słów Chrystusa pomnażać uczniów Pańskich. Szczególnie na początku lat osiemdziesiątych Ojciec mocno do tego pojęcia się odwoływał. Ono jest trochę dzisiaj zapomniane, a jest szczególnie ważne dla środowiska, które tworzą uczestnicy V Kongregacji Diakonii. Stoi przed nami zadanie wychowania liderów, pracy formacyjnej nad tymi, którzy będą pomnażali następnych uczniów Pańskich, będą potrafili zgromadzić ludzi, którzy z kolei od nich przejmą misję formowania uczniów Pańskich.

W szczególny obrazuje to zadanie i sposób jego realizacji relacja, jaką ma św. Paweł wobec św. Tymoteusza, swojego umiłowanego ucznia. W II Tm 2, 2 czytamy: A co słyszałeś ode mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania (w innym przekładzie „zasługującym na wiarę”), którzy będą zdolni i innych nauczać. Główny akcent jest tu położony na czasownik „przekazać”. Czegokolwiek Tymoteusz nauczył się od Pawła, musi to przekazać i polecić innym ludziom. Paweł opisał czytelnymi pojęciami, że owi ludzie powinni być godni zaufania, zdolni i innych nauczać. Zatem ludzie godni zaufania to tacy, którzy są zdolni nauczać innych. Bycie godnym zaufania nie polega jedynie na biernym uczestnictwie i wykonywaniu wszelkich zadań, ale na aktywnej pracy i wypełnieniu wszelkich celów procesu formacji człowieka.

Musimy więc zdecydować, kogo chcemy mieć na końcu procesu formacji: uczniów uczących innych czy pomnażających? Jeżeli naszym celem jest uzyskanie uczniów, to musimy skupiać się na nauczaniu coraz większej liczby osób, upewniając się, że ci wiernie praktykują, czego się nauczyli. Jeżeli naszym celem jest uzyskanie pomnożycieli, to powinniśmy skupić się na przekazywaniu jak największej liczbie Tymoteuszy zadania, by przygotowali jak najwięcej godnych zaufania ludzi, którzy by uczyli coraz więcej innych stawania się praktykującymi uczniami. I to jest istotny etap pracy dla Ruchu. Mamy sporą liczbę osób przygotowanych do pełnienia różnych zadań, do różnych misji. Chodzi o to, by zaszczepić w nich przekonanie, że oni mają pozyskać następnych Tymoteuszy, którzy będą podejmowali w Kościele misję, zadanie prowadzenia innych ludzi do Chrystusa. To powinno się dziać szczególnie na poziomie ludzi posługujących w diakoniach Ruchu. To jest zadanie na najbliższych osiem lat, które w jakiejś mierze jest możliwe do spełnienia. Najważniejszym etapem drogi i odpowiedzialności podejmowanej w Ruchu jest przygotowanie następcy, osoby, która podejmie misję w sposób godny, a być może nawet przerośnie nas w tym, czego ich nauczyliśmy. To jest jedyny sposób pomnażania diakonii Ruchu, które będą żywymi środowiskami przekazu życia.

Obserwuję również zjawisko dość niebezpiecznej specjalizacji, która się pojawia w Ruchu. Gdy ktoś widzi gdzieś swoje powołanie do konkretnej diakonii, to pozostałe rzeczywistości stają się mniej ważne. Tymczasem jeżeli mówimy o całościowym procesie formacji, który ma przygotować ludzi wszechstronnych w misji Bożej, to czymś naturalnym będzie przeżywanie formacji poprowadzonej przez inne diakonie po to, by we wszechstronny sposób zobaczyć charyzmat Ruchu. Mamy czynić ludzi wszechstronnymi w przeżyciu doświadczenia chrześcijaństwa i bogactwa charyzmatów, choć oczywiste jest późniejsze ukierunkowanie człowieka na zadania i misje, do których Pan Bóg szczególnie go wzywa.

Warto to pokazywać we wspólnotach Ruchu. Organizuje się wiele nowych form rekolekcji, ciągle są realizowane nowe pomysły – z jednej strony to bardzo dobrze – ale warto też uświadamiać ludziom także tę możliwość. Wymyślamy coś nowego zamiast odnosić się do tego, co jest podstawowe, i co naprawdę ożywia człowieka. Ważne jest pokazywanie wizji podstawowej, zawartej w Oazie Rekolekcyjnej Diakonii i trzeba to wyraźnie akcentować. Jedność wizji musi przede wszystkim charakteryzować środowiska diakonijne, bo to, jak my coś przekażemy, tak będzie przekazywane dalej i tak będzie przyjmowane. Chcemy, aby w roku 2020 w każdej diecezji w Polsce były żywe środowiska życia – diakonie diecezjalne, gromadzące ludzi w szczególny sposób zapalonych dla sprawy Bożej. Mamy też nadzieję, że uda się „zejść w dół” – do rejonów, do środowisk parafialnych. To jest długa droga, właściwie na całe życie.

Innym zadaniem jest podjęcie odpowiedzialności za Ruch obecny w innych krajach, w innych rzeczywistościach, często zupełnie zaczątkowych, za wszystkie miejsca, gdzie jest możliwe realizowanie misji i charyzmatu Ruchu. Możemy tych ludzi wspierać, zapraszać ich, by przyjeżdżali do Polski na rekolekcje, pomóc im organizować rekolekcje w ich krajach. To pokazuje Diakonia Misyjna, jest to realizowane w Domowym Kościele, gdzie wyznacza się pary łącznikowe do kontaktów z innymi krajami. Tę rzeczywistość misyjną musimy koniecznie zobaczyć.

Lata 2020-2029 to czas drugiej nowenny, której celem jest mobilizacja świeckich do wspólnotowego wysiłku ewangelizacyjnego na całym świecie. Dla nas powinien to być czas świadomej realizacji misji ewangelizacyjnej, którą możemy podejmować wobec jak najszerszych środowisk w różnych wymiarach: podstawowej, głoszenia kerygmy wielkanocnej, ale także ukazywania tematu wyzwolenia, życia duchowego, modlitewnego, piękna Liturgii, wartości miłosierdzia chrześcijańskiego, piękna życia w małżeństwie, w rodzinie, w kapłaństwie, według rad ewangelicznych. Ten dalszy ciąg będzie możliwy, jeżeli dobrze i owocnie przeżyjemy lata pierwszej nowenny, które mają być etapem budowania środowiska diakonii dla odnowy Kościoła.

Ostatnie trzy lata to według ojca Toma Forresta świętowanie publicznego życia Chrystusa – podejmowanie szczególnej refleksji nad dziełami Jezusa, nad tym, jak żył, czego nauczał. Dla nas będzie to okazja do zgłębienia orędzia Pana Jezusa, aby zacząć nim żyć i dawać o nim świadectwo wobec ludzi.

Wydaje się to być perspektywą odległą, na poły kosmiczną, kiedy patrzymy na realia, w których żyjemy, ale głęboko wierzę w moc modlitwy.

Doświadczeniem jej mocy była dla mnie obecność Chińczyków na rekolekcjach w Krościenku. Wszystko zaczęło się w domu za Cedronem – tak to odbieram – w czasie Szkoły Animatora w 2008 roku, w tygodniu ewangelizacyjnym, po obejrzeniu filmu o chrześcijaństwie w Chinach, który wywarł na nas ogromne wrażenie. Byliśmy w stanie jedynie się za nich pomodlić, także o to, byśmy mogli im głosić Słowo Boże. To nie była jakaś długa modlitwa, ale wyjątkowo konkretna. Dokładnie pół roku później dostałem telefon, że chcą nam przysłać pierwszą chińską grupę do Krościenka na oazę I stopnia. To, co się stało rok później, na Mission Oasis, było również odpowiedzią Boga na tamtą modlitwę.

Zaczyna się dla nas czas wielkiej modlitwy – tak, abyśmy sprowokowali Pana do tego, by objawił swoją moc, żeby się nami posłużył, żeby dokonał przez nas wielkich dzieł Bożych. O to trzeba się modlić, i to modlić z głęboką wiarą. Bóg może objawić rzeczy, o których nam się w tej chwili nie śni, których nie możemy sobie wyobrazić.

Ks. Adam Wodarczyk
Moderator Generalny Ruchu Światło-Życie

Może Ci się również spodoba